Spektakl

Centrum Kultury Raszyn zaprasza
na monodram Małgorzaty Pieńkowskiej pt. „Zofia„.

Scenariusz: Anna Wakulik
Reżyseria: Beniamin Bukowski
Kostiumy: Elżbieta Radke
Muzyka: Aleksandra Goetzen
Światło: Maciej Majchrzak
Obsada: Małgorzata Pieńkowska
Czas spektaklu: 50 minut bez przerwy
Producent spektaklu: Narodowe Centrum Kultury
Producent wykonawczy: Ma Production
Premiera: 9 maja 2015
Spektakl dla widzów od 14 roku życia.

Monodram oparty jest na biografiach matek Powstańców Warszawskich (m.in. Zofii Rodowiczowej, matki porucznika Jana Rodowicza pseudonim „Anoda” – harcerza, żołnierza Szarych Szeregów i AK oraz Delegatury Sił Zbrojnych, który zginął 7 stycznia 1949 roku w niewyjaśnionych okolicznościach po zatrzymaniu przez UB w Wigilię 1948 roku).

Ile trwa tydzień, jeśli składa się z nieustającej niedzieli?
Kim są starsze panie w tramwajach? Te, których powolne ruchy ironicznie komentują młodzi i zdrowi? Co myśli trzydziestolatka, gdy bawi się z dziećmi? Do czego tęsknią panie w domu starców? Co jest w głowie czterdziestolatki, która musi pogrzebać dzieci? Zofia to historia jednego życia, w którym mieściło się żyć co najmniej kilka. To historia, która nie dzieje się w podręcznikach, tylko w pojedynczym istnieniu. To wreszcie historia tych, którzy musieli dać sobie radę z najcięższym zadaniem po wojennej zawierusze – z życiem.

Narratorką i główną postacią monologu jest Zofia Rodowiczowa, matka porucznika Jana Rodowicza, pseudonim „Anoda”, żołnierza Szarych Szeregów i Armii Krajowej oraz Delegatury Sił Zbrojnych. (…) Monodram budują wspomnienia pani Zofii oraz wielu matek młodziutkich chłopców z pokolenia Kolumbów. Łączy je jedno – tragiczne doświadczenie związane ze śmiercią dziecka. Jak pogrzebać syna, nie tylko w dosłownym sensie? Jak pozwolić mu odejść, pożegnać go i żyć dalej? Spakować walizkę z zakrwawioną koszulą, krawatem i nigdy więcej do niej nie zaglądać. Przecież… to niewykonalne. Młoda dramatopisarka i autorka scenariusza przedstawienia, Anna Wakulik, zainspirowana historiami matek powstańców warszawskich próbuje wskrzesić pamięć, zajrzeć do serc tych kobiet, które nigdy nie przestały cierpieć, choć groby ich synów pokrył pył i czas. Na scenie w półmroku staje skromna kobieta w czarnym kostiumie. Mówi, że ma 95 lat i przeżyła wszystkich swoich najbliższych – starszego syna Zygmusia, młodszego Janka. Przeżyła ekshumację obu… Potem odszedł mąż Kazimierz. Starość zaciera jasność umysłu, ale pamięć pewnej Wigilii 1948 roku, kiedy do drzwi zapukali funkcjonariusze UB, jest wciąż ostra i świeża. Wtedy ostatni raz widziała syna Janka. Po rewizji aresztowano go, a ona w ostatniej chwili zdążyła wsunąć mu do kieszeni kawałek opłatka… Nie wrócił. W gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego był brutalnie torturowany. Potem Prokuratura i UB poinformowały, że popełnił samobójstwo, wyskoczył przez okno. Jednak ta wersja śmierci nikomu nie wydaje się wiarygodna. Jej też. Janek bohatersko walczył w Powstaniu Warszawskim, znany był z odwagi i spektakularnych zwycięstw w starciach z Niemcami. Miał 26 lat, był młody, przystojny, z planami na przyszłość (chciał zostać architektem). Jeśli taki koniec był mu pisany, to ona się pyta – po co urodziła dzieci? Okrutne stwierdzenie, raczej krzyk zbolałej duszy. Wciąż musi wstawać rano, poruszać się i zmagać z każdym dniem, minutami, sekundami, które przemijają. Ale ból nie mija, czas nie goi ran. Trwa i przypomina. Drażnią ją pytania dziennikarzy, śmiech obcych ludzi, spojrzenia w autobusach, tramwajach… Anna Wakulik z wielkim wyczuciem i szacunkiem kreśli niezwykłe, tragiczne historie, splecione w jedną. Bez patosu, bez przywoływania tych kart historii, które mówią o bohaterstwie i ofierze młodych walczących o wolność. Nie o nich ten monodram, choć ich losy są równie ważne dla nas, Polaków. (…)
Strzępy rozmów, fragmenty wspomnień, niedokończone zdania. Pamięć o nich zaciera się, ale nie w głowach osieroconych matek. Tutaj wciąż są przywoływane, wyraźne, ostre. Chwile słodkie czy bajki opowiadane kilkulatkom przeplatają się z innymi, kłującymi jak cierń w sercu. Nie chcą odejść i nie odejdą nigdy. Małgorzata Pieńkowska przemawia w imieniu wielu matek. W przenośni i dosłownie. Wspaniale wykorzystuje możliwości swojego głosu, jego modulację; intonacją tworzy nastrój i przywołuje obrazy, które wyciskają łzy. Każda z kreowanych przez nią postaci różni się barwą głosu. To niezwykle trudne zadanie aktorskie, wymagające doświadczenia i ciężkiej pracy. Stojąc bardzo blisko, czasem patrząc w oczy widza, Pieńkowska „wyzwala” silne stany emocjonalne, odmalowuje wieloznaczne półcienie, wyraża wątpliwości i porusza do głębi. Odpowiednie frazowanie i akcentowanie pozwala wyeksponować te uczucia, których same słowa oddać nie mogą. (…)
Anna Czajkowska, www.teatrdlawas.pl

Podczas IV Olsztyńskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora SOLO w Olsztynie spektakl ten otrzymał aż 3 nagrody – nagrodę Prezydenta Olsztyna Piotra Grzymowicza oraz 2 nagrody indywidualne przyznane przez  członków Jury: Andrzeja Bartnikowskiego i Wiesława Gerasa.

Monodram Zofia porusza – zarówno niełatwą tematyką, jak i autentycznością jej prezentowania. Stanowić będzie również nielada gratkę, dla miłośników gry aktorskiej na najwyższym poziomie oraz osób pragnących poczuć realne, przejmujące emocje.
Kalina Rzeznik, 34MAGAZINE

Cała postać została zbudowana na minimalizmie, a jednocześnie Pieńkowska intryguje swoją grą, wciąga i zmusza do jakiejś refleksji, jakkolwiek antypatyczna by ta Zofia nie była. Dopiero dzięki niej ta postać zyskuje jakieś ludzkie cechy, traci swą papierowość i patetyczność. I nawet znając z góry losy tej postaci, potrafi rozbudzić zainteresowanie.
Barbara Michalczyk, teatrakcje.pl

Obraz wstrząsający. To właśnie próba pokazania tego, czego nie da się odpowiednio nazwać. Dramat matki, która traci dziecka. (…) genialna jest kreacja Małgorzaty Pieńkowskiej. A sam spektakl z pewnością wypełnia ważną misję. Jest elementem artystycznej mozaiki, która tworzy portret Polaków bezkompromisowo walczących o niepodległość Polski. I pokazuje wysoki koszt, jaki ponieśli nie tylko bohaterowie, ale i ich bliscy.
Sylwia Krasnodębska, Gazeta Polska Codziennie

W ujęciu Małgorzaty Pieńkowskiej na pierwszym planie jest historia o utracie. Kiedy życie w jednym momencie traci sens, czym wypełnić sobie tysiące takich samych dni? Czy da się przestać karmić wspomnieniami? Pieńkowska zadaje te trudne pytania po cichu, nie próbuje zmienić monodramu w aktorski popis.
Jacek Wakar, Uroda Życia

Małgorzata Pieńkowska (ur. 1965 r.) –  aktorka i producentka. Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. W latach 1988 – 1995 związana z Teatrem Polskim w Warszawie. W kolejnych latach (1996 – 2011) aktorka Teatru Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie. Gościnnie występowała na deskach Teatru Scena Prezentacje i Teatru Kwadrat. Zagrała w ponad 20-stu realizacjach Teatru Telewizji. Brała udział w słuchowiskach Teatru Polskiego Radia oraz dubbingu. W 2012 r. wyprodukowała spektakl Więzi rodzinne Daniela Gordona, w którym gra jedną z głównych ról. Laureatka wielu nagród m.in. za rolę w przedstawieniu Czyste szaleństwo na VI Ogólnopolskim Przeglądzie Spektakli Dyplomowych Szkół Teatralnych w Łodzi, nagroda TVP za rolę w Teatrze Telewizji Księżyc świeci nieszczęśliwym.

2 sierpnia (środa) godz. 19:00
Centrum Kultury Raszyn
Al. Krakowska 29A

WSTĘP WOLNY !

#d7151a
Change this in Theme Options