Qlturalne Kino CKR

Qlturalne KINO CKR logo

Centrum Kultury Raszyn zaprasza na dramat muzyczny pt. „Zimna wojna” /Cold War/.

Reżyseria: Paweł Pawlikowski
Obsada: Joanna Kulig, Tomasz Kot, Borys Szyc, Agata Kulesza, Adam Woronowicz, Adam Ferency, Adam Szyszkowski
Produkcja: Polska, Francja, Wielka Brytania
Rok produkcji: 2018
Czas trwania: 88 min
Ograniczenie wiekowe: 12+
Dystrybutor: Kino Świat

Twórcy nagrodzonej Oscarem „Idy” przeniosą nas tym razem do lat 50. i 60. XX wieku, stalinowskiej Polski i budzącej się do życia Europy. Na tym tle rozgrywa się historia wielkiej i trudnej miłości dwojga ludzi, którzy nie potrafią być ze sobą i jednocześnie nie mogą bez siebie żyć. Jednym z głównym bohaterów filmu „Zimna wojna” będzie… muzyka, będąca połączeniem polskiej muzyki ludowej z jazzem i piosenkami paryskich barów minionego wieku.

W rolach głównych zobaczymy Joannę Kulig, Tomasza Kota, Agatę Kuleszę oraz Borysa Szyca. Paweł Pawlikowski jest nie tylko reżyserem, ale także – wraz z Januszem Głowackim – autorem scenariusza. Za scenografię do filmu odpowiadają Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński. Autorem zdjęć jest Łukasz Żal. Zdjęcia rozpoczęły się w styczniu 2017 i zakończyły na początku sierpnia br. Ekipa kręciła nie tylko w Polsce, ale również Francji i Chorwacji. Obraz jest koprodukcją polsko-francusko-brytyjską.

„Zimna wojna” to pełna pasji historia miłości kobiety i mężczyzny, którzy poznali się wśród ruin powojennej Polski. Dzieli ich niemal wszystko, a szczególnie pochodzenie i temperament. Od początku wydają się tragicznie niedobrani. Okazuje się jednak, że mimo wszelkich różnic i przeciwności, są na siebie skazani i nie są w stanie się rozstać. Raz po raz rozdziela ich polityka, wady charakteru i nieszczęśliwe zrządzenia losu, podczas gdy zimnowojenna Polska lat pięćdziesiątych, Berlin, Jugosławia i Paryż stanowią tło dla ich historii miłosnej rozgrywającej się w niesprzyjających czasach.

Poprzedni film Pawła Pawlikowskiego, „Ida”, odniósł światowy sukces, zdobywając m.in. Oscara i nagrodę BAFTA (odznaczenie Brytyjskiej Akademii Filmowej) w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny, a także pięć Europejskich Nagród Filmowych, w tym dla najlepszego filmu, za reżyserię i scenariusz. Wśród innych filmów fabularnych reżyserowanych przez Pawlikowskiego znajdują się również m.in.: „Lato miłości” i „Ostatnie wyjście”, oba także nagrodzone nagrodą BAFTA.

WIKTOR I ZULA

„Zimna wojna” została dedykowana rodzicom Pawła Pawlikowskiego, których imiona noszą główni bohaterowie filmu.

Prawdziwi Wiktor i Zula zmarli w 1989 roku, tuż przed upadkiem Muru Berlińskiego. Ostatnie czterdzieści lat życia spędzili częściowo razem, a częściowo osobno, na przemian zrywając ze sobą i odszukując się po obydwu stronach żelaznej kurtyny. Pawlikowski wspomina, że oboje byli silnymi, wspaniałymi ludźmi, ale ich bycie razem wywoływało niekończącą się katastrofę.

Pawlikowski przez ponad dekadę poszukiwał sposobu na przeniesienie historii swoich rodziców na duży ekran. Jak pokazać momenty bliskości i oddalenia…? Jak nadać ich historii kształt przy tak szerokich ramach czasowych opowieści…? Wedle słów reżysera: „Ich życie było dramatyczne, ale nie miało wyrazistej dramaturgii. Pomimo, że byliśmy ze sobą bardzo blisko – byłem ich jedynym dzieckiem – to im więcej rozmyślałem po ich odejściu, tym mniej ich rozumiałem. Sam żyję już dość długo i widziałem w życiu wiele, ale historia moich rodziców wciąż usuwała inne opowieści w cień. Byli najciekawszymi postaciami dramatycznymi, z jakimi się kiedykolwiek spotkałem”.

Ostatecznie, aby scenariusz mógł nabrać formy filmowej opowieści, Pawlikowski zdecydował, że nie będzie on wprost odzwierciedlał historii jego rodziców. Cechy wspólne ich i głównej pary bohaterów „Zimnej wojny” zostały więc uogólnione, aby wyraźnie zarysować „niezgodność temperamentów, nieumiejętność bycia razem, tęsknotę podczas rozłąki, trudność życia na wygnaniu i pozostania sobą pośród obcej kultury; trudność życia w reżimie totalitarnym i próby godnego działania w czasach kuszących niegodną alternatywą”, wyjaśnia reżyser. W rezultacie powstała nowa, mocna i poruszająca opowieść, luźno inspirowana, wedle słów Pawlikowskiego, „skomplikowaną i burzliwą” miłością jego rodziców.

W tak zbudowanej filmowej historii Pawlikowski i jego współscenarzyści zaopatrzyli Wiktora i Zulę w wyraziste życiorysy poprzedzające wydarzenia obecne na ekranie.

W przeciwieństwie do matki reżysera – która co prawda uciekła z domu w wieku siedemnastu lat, aby dołączyć do grupy baletowej, ale wywodziła się z tradycyjnej wyższej klasy średniej – filmowa Zula pochodzi z niższej warstwy społecznej, a do tego z prowincjonalnego miasteczka. Udaje wiejskie pochodzenie, żeby zostać przyjętą do ludowego zespołu pieśni i tańca, co jest dla niej sposobem na przetrwanie i wyrwanie się z powojennej biedy. W filmie pojawia się też sugestia, że wcześniej Zula spędziła jakiś czas w więzieniu, gdzie miała znaleźć się po próbie zamordowania ojca: „Pomylił mnie z matką, to pokazałam mu różnicę za pomocą noża”, mówi do Wiktora. Zula potrafi dobrze tańczyć i śpiewać; jest dziewczyną z tupetem i urokiem, odrobinę obcesową, ale też rozumiejącą, że uzyskanie statusu gwiazdy zespołu folklorystycznego prawdopodobnie wyznacza górny pułap jej możliwości artystycznych. „Dla Zuli komunizm jest w porządku. Nie ma żadnych ciągot, by uciekać na Zachód”, wyjaśnia Pawlikowski.

Tymczasem postać inspirowana przez ojca Pawlikowskiego, czyli Wiktor, pochodzi ze świata edukacji i wyrafinowania, a także posiada wyraźny talent muzyczny. „Jest spokojny i stabilny, pochodzi z miejskiej inteligencji zakorzenionej w kulturze – i potrzebuje energii [Zuli]”, mówi Pawlikowski. Reżyser wyobraża sobie, że Wiktor przed wojną studiował muzykę w Paryżu pod kierunkiem Nadii Boulanger. Później, w trakcie okupacji niemieckiej, zarabiał na życie grywając nielegalnie na pianinie w kawiarniach warszawskich – dokładnie tak, jak ówcześni wielcy polscy kompozytorzy, na przykład Panufnik i Lutosławski. Pomimo talentu pianistycznego i klasycznej edukacji, Wiktor nie ma jednak zadatków na wielkiego kompozytora. Poza tym jego prawdziwą pasją jest jazz.

Wskazówki dotyczące przeszłości Wiktora dają się odnaleźć w jego muzyce. W scenie, w której Wiktor gra na pianinie, a Zula śpiewa, wykonywanym utworem jest „I Loves You Porgy” z opery George’a Gershwina „Porgy i Bess”. Dla widza rozpoznającego ten utwór, sygnał jest jasny: Wiktor bywał na Zachodzie, a przynajmniej bardzo dobrze zna współczesną sobie zachodnią kulturę i się z nią identyfikuje.

„Po wojnie, wraz z pojawieniem się w Polsce reżimu stalinowskiego, Wiktor nie wie, co ze sobą zrobić”, wyjaśnia Pawlikowski. Jazz był zakazany przez stalinowców, podobnie jak „formalistyczna” muzyka poważna. W wyobraźni Pawlikowskiego Wiktor nigdy nie był szczególnie zainteresowany polską muzyką ludową, ale kiedy spotkał Irenę i jej zespół, potraktował pracę z nimi jako dobrą fuchę i interesujący, choć z założenia tymczasowy, sposób na utrzymanie się, zwłaszcza wobec swojej niepewnej sytuacji. Jednocześnie Wiktor myśli jednak o wyjeździe z Polski. Jego pragnienie ucieczki przybiera na sile, kiedy muzyka ludowego zespołu zaczyna być wykorzystywana politycznie przez reżim, a także, kiedy Wiktor odkrywa, że śledzą go służby bezpieczeństwa. Zwolnienie z pracy Ireny (z którą miał przelotny romans) za brak politycznej subordynacji jest dla Wiktora ważnym ostrzeżeniem. Zdaje sobie sprawę, że nigdy nie znajdzie muzycznej (ani żadnej innej) wolności w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i że zawsze będzie w niej osobą podejrzaną, a kompromisy konieczne do funkcjonowania w jej ramach prędzej czy później go pogrążą. Ucieczka na Zachód staje się więc dla niego jedyną alternatywą.

POLITYKA

Niezależnie od tego, czy komunizm ograniczył bohaterom możliwości osobistego rozwoju, czy też je stworzył, w „Zimnej wojnie” Pawlikowski pokazuje, że miłość podlega zewnętrznym naciskom w każdym społeczeństwie. Kiedy Zula i Wiktor poznają się bliżej, Zula przyznaje się, że donosiła na Wiktora, a widz rozumie, że z jej punktu widzenia zdrada ta była jednocześnie żarliwą próbą przetrwania.

Reżyser zdaje sobie sprawę, że w dzisiejszej Polsce, obsesyjnie przeżywającej swą przeszłość i poddającej ją kolejnym reinterpretacjom, może zostać zaatakowany za niedostatecznie silne zaakcentowanie koszmaru komunizmu, bądź też za brak pokazania wprost terroru i cierpienia zadawanego przez komunistyczne władze. Pawlikowski uważa jednak, poczucie zagrożenia obecne w filmie jest silne wyczuwalne właśnie dlatego, że pozostaje w dużej mierze niewypowiedziane, a celem nadrzędnym jest tu ukazanie nieoczywistego wpływu polityki na życie postaci. Zagrożenie, jakiemu stale podlegają, jest więc widoczne na twarzach ludzi i w ich potulnej zgodzie na wykonywanie wszelkich poleceń, aż do pozwolenia na nadanie im nowej tożsamości. Podobnie niedopowiedziane, ale obecne na ekranie, są również zagrożenia życia na emigracji. Czy Wiktor staje się mniej męski przez fakt pozostawania na wygnaniu? Właśnie tak postrzegał Pawlikowski swojego ojca – lekarza, człowieka odważnego i stanowczego w kraju, a na Zachodzie okazującego lęk nawet przed byle urzędnikiem bankowym.

W filmie widzimy moment, kiedy ten rodzaj zgody na coś, co nie powinno mieć miejsca, zaczyna mieć wpływ na charakter Wiktora. Kiedy komunistyczny minister kultury w trakcie spotkania z kierownictwem zespołu „Mazurek” sugeruje, by zespół włączył do swego repertuaru piosenki o reformie rolnej i pokoju na świecie, Irena podnosi sprzeciw, ale ambitny Kaczmarek lekceważy jej opór i z entuzjazmem wspiera pomysł ministra. Po krótkiej, opartej na manipulacji wymianie zdań widzimy reakcję Wiktora. Jego milczenie i brak czynnego wsparcia Ireny są jednoznaczne. Obiera on moralnie wątpliwą ścieżkę, a każdy następny krok w tę stronę będzie kosztował go kolejną cząstkę jego duszy. Tymczasem dzięki swojej usłużnej postawie Kaczmarek zdobywa dominującą pozycję w zespole i już wkrótce grupa pod jego kierownictwem śpiewa hymny pochwalne na cześć Stalina.

Ze swego warszawskiego dzieciństwa Pawlikowski dobrze zapamiętał atmosferę nieuchwytnego napięcia, znaną zapewne większości żyjących w tym czasie Polaków: „W domu wszyscy mówili to, co myśleli naprawdę, ale już w szkole trzeba się było pilnować”. Jego rodzice przez krótki okres zatrudniali pokojówkę pochodzącą ze wsi, która nocowała w dwupokojowym mieszkaniu Pawlikowskich na tapczanie rozkładanym w kuchni. Reżyser wspomina: „Miała romans z ubekiem i donosiła na nas”. O czym mogła donosić? „O paczkach z zachodu, o słuchaniu BBC lub Radia Wolna Europa… Mój ojciec miał egzemplarz tygodnika ‘Der Spiegel’ – zakazanego podobnie jak inne zachodnie wydawnictwa – który pewnego dnia zniknął z mieszkania”. Innym razem cała rodzina przeszukiwała pojemnik na śmieci w poszukiwaniu politycznie niewygodnego listu, który matka Pawlikowskiego omyłkowo wyrzuciła. Kiedy 1968 roku w Warszawie wybuchły protesty studenckie, Pawlikowski miał 10 lat. Reżyser wspomina: „Centrum miasta było pełne gazu łzawiącego. W naszym mieszkaniu leżał pobity student mojej Mamy (wykładała wówczas na Uniwersytecie Warszawskim), czekający na uspokojenie sytuacji.”

Część polskich widzów może dostrzec podobieństwa pomiędzy rządem ukazanym w filmie, a obecnie sprawującym władzę w Polsce: antyzachodnia retoryka nacjonalistyczna oraz klimat oblężenia i spisków, podsycany w celu zapewnienia sobie poparcia zwykłych ludzi w kontrze do dekadenckich i zdradzieckich elit. W tym kontekście postać Kaczmarka, pełnego resentymentu i kompleksów karierowicza z prowincji, który posługuje się z dużą sprawnością propagandowymi frazesami, także może wywołać współczesne skojarzenia. Jednak intencją filmu nie jest zamykanie jego interpretacji w tak wąskich ramach. Polityka i historia dostarczają tutaj kontekstu, dając historii miłosnej pary głównych bohaterów zaczepienie w konkretnym momencie historycznym, a więc w najmroczniejszych latach Zimnej Wojny zaraz po drugiej wojnie światowej, a jednocześnie dramatyzują uniwersalne postawy i mechanizmy, obecne w różnych miejscach i w różnym czasie.

MUZYKA

Kiedy Pawlikowski określił parę filmowych kochanków, potrzebował czegoś, co zbliży ich do siebie – i tak oto muzyka stała się centralnym elementem filmu.

Kiedy reżyser zdecydował, że miejscem spotkania pary głównych bohaterów stanie się zespół „Mazurek”, wzorowany w dużej mierze na Zespole Pieśni i Tańca „Mazowsze”, założonym tuż po wojnie i działającym prężnie aż do dzisiaj – zdał sobie sprawę, że sama ta instytucja świetnie zilustruje to, co działo się w Polsce powojennej, bez potrzeby szczegółowych wyjaśnień.

„’Mazowsze’ pamiętam od zawsze. Kiedy byłem mały, państwowe radio i telewizja pełne były ich pieśni. To była oficjalna muzyka ludu polskiego. Nie dało się od tego uciec. Dla nas to była obciachowa cepelia – moi kumple i ja woleliśmy wówczas słuchać pirackich nagrań Small Faces lub The Kinks. Ale kiedy zobaczyłem ‘Mazowsze’ na żywo jakieś pięć lat temu, po prostu zwalili mnie z nóg. Melodie, głosy, układy taneczne, orkiestracja i cała ta wibracja na scenie, i w audytorium – wszystko to było piękne, szczere i pełne życia. I tak mocno oddalone od naszego wirtualnego świata i od tej kultury elektronicznej” – mówi Pawlikowski.

„Mazowsze” zostało założone w 1949 roku przez polskiego kompozytora Tadeusza Sygietyńskiego i jego żonę, aktorkę, Mirę Zimińską. Oboje ruszyli do polskich wsi w celu zapisywania piosenek ludowych, do których Sygietyński następnie pisał nowe aranżacje, a Zimińska przerabiała słowa i pracowała nad kostiumami (inspirowanymi strojami ludowymi z rozmaitych regionów Polski). Pierwotnym impulsem do ich działań było autentyczne zainteresowanie Tadeusza Sygietyńskiego tradycjami muzycznymi. Podobną pracę w tym czasie wykonywali również Marian i Jadwiga Sobiescy: para muzycznych etnografów, którzy przemierzali kraj i dokonywali audiorejestracji na żywo, dokładnie tak, jak czynią to Wiktor i Irena na początku filmu. Dodatkowym kontekstem jest tu również wielka, ogólnopolska Akcja Zbierania Folkloru Muzycznego (AZFM), przeprowadzona przez Państwowy Instytut Sztuki we współpracy z Polskim Radiem w latach 1950-1954.

„Mazowsze”, podobnie, jak zespół „Mazurek” w filmie, zostało zaanektowane przez komunistyczny rząd, ze względu na istniejący w pieśniach i tańcach grupy potencjał propagandowy. Piosenki ludowe zostały propagandowo skontrastowane z dekadencką muzyką burżuazji – jazzem i muzyką dodekafoniczną. „’Mazowsze’ ruszyło w trasę po stolicach państw Układu Warszawskiego, a następnie odwiedziło Moskwę, wykonując utwór pt. ‘Kantata o Stalinie’, tańcząc i śpiewając przed samym Wodzem”, mówi Pawlikowski.

Fabuła „Zimnej wojny” zawiera wiele elementów opartych na faktach historycznych. Reżyser rozwijał przecież swoją karierę z początku jako dokumentalista, a w swoich filmach fabularnych znany jest z wielkiej dyscypliny opowiadania i dokumentalnej oszczędności. Pomimo tego „Zimna wojna” nigdy nie replikuje faktów historycznych dokładnie. Do tego, nie opisuje ich w pełni, zamiast tego pozwalając na to, żeby to aranżacje muzyczne dopowiadały treść i klimat opowieści.
Pawlikowski – który sam uprawiał jazz jako pianista – przesłuchał cały katalog „Mazowsza” i wybrał trzy utwory, które stały się motywami przeplatającymi się w rozmaitych formach przez cały film. Zmienił standard „Mazowsza” – piosenkę „Dwa serduszka” – w prostą, wiejską melodię, śpiewaną przez młodą wieśniaczkę, a w dalszej części opowieści w przejmujący numer jazzowy śpiewany po francusku przez Zulę, wtedy już eteryczną piosenkarkę w Paryżu lat pięćdziesiątych.

Kiedy po raz pierwszy słyszymy jazzową kapelę Wiktora w paryskim klubie nocnym, bebopowy numer grany przez jego kwintet jest wersją oberka opoczyńskiego, obecnego w filmie wcześniej – zagranego w filmie po raz pierwszy przez Wiesławę Gromadzką na akordeonie pedałowym, a następnie wykonaną przez zespół „Mazurek” jako numer taneczny na warszawskiej premierze 1951 roku. Później, w Paryżu, kiedy Wiktor traci panowanie nad sobą przy fortepianie i rozpoczyna dziką improwizację, jazzujący oberek przechodzi w „Dwa serduszka”, a następnie w „Międzynarodówkę” – którą także słyszeliśmy wcześniej śpiewaną przez „Mazurka”, tyle że w scenie oficjalnego zaprzysiężenia młodzieży wstępującej do ZSMP.

Wszystko to, czego głównie bohaterowie nie mówią o swojej miłości i stracie, a także to, co oddziela ich od siebie, jest więc niesione przez muzykę.

W trakcie kluczowej dla filmu pracy nad aranżacjami muzycznymi Pawlikowski znalazł utalentowanego współpracownika: pianistę i aranżera Marcina Maseckiego, którego po raz pierwszy poznał w trakcie castingu do głównej roli w „Zimnej wojnie”. „Masecki to świetny facet. Pod względem muzycznym byłby perfekcyjnym Wiktorem. Jest muzycznym awanturnikiem, odważnym i dziko eklektycznym. Nagrał wszystkie nokturny Chopina z pamięci, a sonaty Beethovena grał z tłumiącymi dźwięk słuchawkami na uszach, by odtworzyć doświadczenie głuchoty kompozytora. Kocha grać ragtime’y, improwizować w barach i restauracjach, gdzie wsłuchuje się w rozmowy klientów, pozwalając im prowadzić go na muzyczną wędrówkę. Podróżował też po całej Polsce, aranżując muzykę dla lokalnych orkiestr strażackich” – wyjaśnia reżyser.

Wszystkie jazzowe utwory w filmie zostały zaaranżowane przez Maseckiego, który wykonuje też wszystkie partie fortepianowe.

Jeżeli chodzi o główną rolę w filmie, to Masecki nie miał doświadczenia aktorskiego, a jego wygląd nie do końca pasował do postaci. Wiktor musiał posiadać wyraźnie przedwojenną aurę i Tomasz Kot, którego Pawlikowski ostatecznie obsadził w roli Wiktora, był pod tym względem idealny. Mimo to, kiedy Pawlikowski poprosił Maseckiego do prób w scenie, w której Joanna Kulig (jako Zula) odśpiewuje frazami z Gershwina, ich spotkanie muzyczne okazało się mieć iskrzącą, erotyczną energię. Utwierdziło to Pawlikowskiego w przekonaniu, że muzyka będzie kluczowym elementem w opowiadaniu historii Wiktora i Zuli.

„Obsadzenie roli Zuli było o wiele łatwiejsze. Joasia była nią od początku. Znałem ją z moich poprzednich projektów. Jest moją przyjaciółką. Jej postać, jej muzyczne możliwości, energia i urok zawsze były z tyłu mojej głowy, kiedy tworzyliśmy postać Zuli” – dodaje Pawlikowski.

22 października (wtorek) godz. 19:00
Centrum Kultury Raszyn
Al. Krakowska 29A

WSTĘP WOLNY

Change this in Theme Options
Change this in Theme Options